RSS
piątek, 26 czerwca 2009
Pożegnanie z Litwą

Po pięciu miesiącach pora wyjeżdżać z Litwy. Jedziemy jeszcze bardziej na północ, zobaczyć to, czego jeszcze nie znamy. Nie można przecież siedzieć cały czas w jednym (nawet najlepszym) miejscu... Wilna będzie nam bardzo brakować. Na szczęście zostają miłe wspomnienia i masa zdjęć. Szkoda, że nie dało się wszystkiego opisać na blogu. Może uda nam się opowiedzieć po powrocie...

Za czym będziemy tęsknić?

Na pewno za wielokulturowością, za tym, że nigdy nie wiesz, w jakim języku ktoś się do Ciebie odezwie. Za podsłuchiwaniem ludzi w trolejbusie i wyłapywaniem litewskich słówek :) Za praktycznymi lekcjami rosyjskiego. Nawet za łamanym i dziwnym wileńskim językiem polskim... No i za możliwością ćwiczenia litewskiego (niestety prawdopodobnie za kilka miesięcy będziemy pamiętać tylko "labai gerai"...).

Za cotygodniowymi wycieczkami w nieznane.

Za pyszną kuchnią litewską - kołdunami, cepelinami, chłodnikiem, girą, sakotisem i cydrami.

Za naszym komunistycznym mieszkaniem pełnym wspomnień po wizytach naszych przyjaciół, rodziców i całkiem nieznajomych Couch Surferów.

Za Neris, Vilią, Ostrą Bramą i innymi magicznymi miejscami w Wilnie.

Za nowymi znajomymi, których mamy nadzieję jeszcze gdzieś spotkać (na szczęście świat jest mały :))...

I za wieloma innymi rzeczami, które teraz nie przychodzą mi do głowy :)

Do zobaczenia za trzy tygodnie! (O ile oczywiście nie zjedzą nas rosyjskie wilki albo inne renifery ;))

15:42, erasmus-litwa
Link Komentarze (1) »
środa, 24 czerwca 2009
Noc Świętojańska

Noc Świętojańska jest na Litwie wielkim świętem. Związane jest z nią wiele tradycji, pieśni ludowych i tańców.  W wielu miejscach na Litwie (podobnie jak w Rosji, na Łotwie i w Estonii) odbywają się z tej okazji festiwale. My wybraliśmy festiwal w Kernave - pierwszej stolicy Litwy. W malowniczej scenerii małej wioski na brzegu Neris, mogliśmy się przyglądać, jak Litwini obchodzą najkrótszą noc w roku. Najbardziej znaną tradycją jest palenie ognisk i puszczanie wianków, a także szukanie kwiatu paproci. Według zwyczaju dziewczęta puszczają w nurty rzek wianki. Jeśli wianek zostanie wyłowiony przez kawalera, oznacza to szybkie zamążpójście. Jeśli płynie dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś utonie lub zapląta się w sitowiu prawdopodobnie zostanie ona starą panną... Ja już panną nie jestem, ale też sobie zrobiłam wianek, a co?! :) I rzuciłam go do rzeki, popłynął i tyle go widziałam. Nie wiem, czy ktoś go wyłowił, ale w sumie mniejsza z tym ;)

Inną tradycją jest palenie wielkich ognisk, dookoła których można tańczyć lub przez które można skakać. Oczywiście lepiej poczekać, aż ognisko zrobi się mniejsze, bo takiego dwumetrowego to chyba nikt nie przeskoczy (no może o tyczce ;))...

Litewską tradycją jest też, że w Noc Świętojańską zawsze pada, dlatego w drodze powrotnej musieliśmy łapać stopa w deszczu. Pierwsza w nocy, deszcz i ciemność - trochę nieciekawie to wyglądało. Na szczęście nie czekaliśmy długo i zatrzymało się młode sympatyczne małżeństwo. Ku naszemu zdziwieniu nie słuchali disko rusko ani disko litewsko, ale Cranberries. I podwieźli nas prawie pod dom :)

23:41, erasmus-litwa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 09 czerwca 2009
Auksztocki Park Narodowy

Auksztocki Park Narodowy jest najstarszym parkiem narodowym na Litwie. Leży przy granicy Litwy z Łotwą i Białorusią. Jego główną atrakcją są liczne jeziora i lasy, wśród których można czasem znaleźć małe wioski. Mimo typowej litewskiej pogody (czyli lyja lietus :/), jaka zapanowała w zeszłym tygodniu, spędziliśmy bardzo miły weekend w tej spokojnej okolicy :) Chodziliśmy po ścieżkach, które kryły kolejne jeziorka i porzucone łódki, a potem nagle się kończyły. Obserwowaliśmy małe bocianki w gnieździe i chcieliśmy wypatrzyc gdzieś łosia, ale tym razem znowu się nie udało :/ A wieczorem oglądaliśmy piękny zachód słońca nad jeziorem i siedzieliśmy w jedynej otwartej knajpie w okolicy :)

18:44, erasmus-litwa
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 czerwca 2009
Zielone Jezioro (Žaliasis ežeras)

końWilno to na szczęście nie tylko stare kościoły, cerkwie i domy Mickiewicza ;) Jest tutaj także dużo parków i zieleni. A gdy się odjedzie kawałek od centrum można też znaleźć piękne jeziora. Nad nimi w ciepłe dni wileńska młodzież opala się słuchając rosyjskiego disco oczywiście ;) Dobrze, że plaża jest mała, a resztę jeziora otaczają lasy. Jak nietrudno się domyślić, my wybraliśmy jednak przedzieranie się przez zarośnięte leśne ścieżki zamiast leżenia na piasku... :)

jeziorożaba

10:00, erasmus-litwa
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 czerwca 2009
Góra Krzyży

W sobotę wybraliśmy się autostopem na Górę Krzyży. Po dość długim (jak na nas ;)) oczekiwaniu w Wilnie, zatrzymał się młody sympatyczny i - co najważniejsze - mówiący po angielsku chłopak. W ten sposób szybko dotarliśmy do małej wioski niedaleko od Ukmerge. Stamtąd po chwili zabrał nas kolejny (tym razem nie mówiący po angielsku) kierowca. Okazało się, że też mieszka na Żyrmunach w Wilnie. Jechał jednak tylko do Poniewieża na pogrzeb, wiec wyrzucił nas na obwodnicy. Tam zaczęły się problemy - długo nikt nie chciał nas zabrać. Zresztą większość to i tak były tiry jadące do Rygi :)

Opłacało nam się czekać dłużej, bo następny kierowca był bardzo sympatyczny. Przeprowadziliśmy miłą konwersację po rosyjsku, posłuchaliśmy litewskiego, rosyjskiego i łotewskiego disco i - mimo że jechał z Šiauliai w innym kierunku - podrzucił nas pod samą Górę Krzyży :) A to wszystko tylko za dwa polskie cukierki ;)

W ten sposób w 5 godzin pokonaliśmy 215 kilometrów. Góra Krzyży zrobiła na nas duże wrażenie. Krzyży są tam chyba tysiące - niektóre bardzo stare, czasem zniszczone i połamane. Osobiście najbardziej podobały mi się te zrobione z pędzli, kredek i rosyjskich rejestracji samochodowych :)

Z Góry Krzyży do Šiauliai wróciliśmy też autostopem. Na szczęście nie wpadliśmy na to, żeby zapytać Litwinki kierującej samochode, czy mówi po angielsku albo rosyjsku. Dzięki temu mogłam poćwiczyć litewski. podczas, gdy Adaś się zaprzyjaźniał z jamnikiem podróżującym na tyllnym siedzeniu ;) W tym miejscu pragnę się pochwalić, że wszystko rozumiałam i zostałam pochwalona, że jak na pół roku na Litwie, to mówię bardzo dobrze. Szkoda tylko, że już za niedługo pewnie wszystko zapomnę :/

Z Šiauliai pojechaliśmy do Wilna autokarem, bo nie chcieliśmy tam utknąć, gdyby się nic nie udało złapać. W autokare było gorąco jak w saunie i z trudem to wytrzymałam. Następnym razem jadę stopem albo pociagiem! :)

16:40, erasmus-litwa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 maja 2009
Kurońskie legendy

Z okolicą Mierzei Kurońskiej związane jest zapewne wiele legend. Jedna z nich mówi o powstaniu Mierzei.

smokDawno temu żyła dziewczyna o imieniu Kurona. Była niezwykła, ponieważ już w wieku 5 lat dorównywała siłą i posturą dorosłemu mężczyźnie. Przy okazji była bardzo silna i dobra - pomagała okolicznym rybakom i rolnikom. Cieszyła się także przychylnością bogów. Wielu mężczyzn chciało, aby Kurona została ich żoną. W końcu znalazł się jeden, z którym dziewczyna zdecydowała się wziąć ślub. Bóg morza rozgniewał się, że zrobiła to bez konsultacji z nim i zaczął zsyłać na mieszkańców wioski nieszczęścia - sztormy i burze. Wtedy Kurona nabrała piasku do swojej sukni i usypała mierzeję, aby chronić ludzi przed zgubnym działaniem wody.

Druga legenda jest mniej logiczna. Mówi o tym, że dwóch braci szukało miejsca odpowiedniego do założenia osady. Doszli do pewnego miejsca i nagle jeden zniknął. Drugi z braci znalazł na brzegu morza ogromne ślady smoka. Dlatego też osadę, którą założył nazwał Kłajpeda, co oznacza po litewsku "ślad stopy". Nie rozumiem tylko, dlaczego uznał on, że odpowiednim miejscem do założenia osady jest okolica, w której grasuje olbrzymi smok ;)

08:36, erasmus-litwa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 maja 2009
Mierzeja Kurońska
w sieciW czwartek po moich dwóch egzaminach całkiem spontanicznie podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Kłajpedy i Parku Narodowego Mierzei Kurońskiej. Szybko znaleźliśmy Jurgite z Couch Surfing, która zgodziła się nas przenocować. Nie było nawet problemu, żeby przyjechała z nami też Ania, dla której było to pierwsze doświadczenie Couchsurfingowe :) W wesołym towarzystwie Jurgite, jej córki Gabi, ich psa Sniege oraz Lucii z Urugwaju, spędziliśmy bardzo przyjemny weekend. Kłajpeda okazała się ładnym miastem z małą starówką, na której można kupić po wytargowanej cenie piękną biżuterię z pradziwego bursztynu, co oczywiście z chęcią uczyniłam :D W morzu pływały sobie foki, nad morzem latały mewy i stada żurawi, a w biurze informacji turystycznej siedziała całkiem prawdziwa i całkiem nie w klatce papuga ;)
W niedzielę wybraliśmy się do Nidy, aby zobaczyć przepiękne wydmy. Niestety pojechaliśmy autobusem i po drodze nie spotkaliśmy łosi ani dzików, ale za to widzieliśmy tęczę dookoła słońca :) Mimo ładnej pogody, woda w morzu była zimna. Dlatego moczyłam w niej nogi tylko kilka minut :D
Mierzeja Kurońska to naprawdę piękne miejsce. Bardzo chciałabym tam wrócić i pojeździć na rowerze w pięknych lasach...
 
Andrus Mamontovas chyba też uważa, że Nida to piękne miejsce, bo napisał o nim piosenkę.

Nidos Daina
Piosenka Nidy 

Tu sugrįžai į mano svajones

tu vėl šalia tyliai esi

ir aš tavyje nėra abejonės

nebėra kur eiti žino visi.

Powróciłaś do moich snów

znów jesteś cicho obok

i ja w tobie, bez wątpienia

wszyscy wiedzą, że nie ma już dokąd iść

 

nes čia švyturys už nugaros

nes čia dešinėj ir kairėj – vanduo

jei leisi akis, vėjui paliest

tavo širdis nebebus akmuo

Bo latarnia za plecami

bo po prawej i po lewej woda

jeśli pozwolisz, by wiatr wiał w twoje oczy

twoje serce nie zmieni się w kamień

 

šiandien ryte mes keliavom per smėlį

nuo vieno vandens iki kito vandens

kai saulė vėliau vėl ir vėl patekėjo

mes pasilikom čia ligi rudens

Dzisiaj rano wędrowaliśmy przez piasek

od jednej wody do drugiej

gdy póżniej słońce znów będzie wschodzić

my zostaniemy tutaj aż do jesieni

 
12:42, erasmus-litwa
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 maja 2009
Gira i šakotis
gira i sękaczDawno nic nie pisałam, a to oczywiście za sprawą braku czasu. W ciągu ostatnich dwóch tygodni miałam do napisania kilka prac i kilka egzaminów do zaliczenia. Od razu widać, że zbliża się koniec semestru... Poza tym na cztery dni przyjechała do nas rodzinka :D Dużo zwiedzaliśmy - obeszliśmy całe wileńskie stare miasto i byliśmy w Trokach.

myZ okazji przyjazdu rodzinki po raz pierwszy kupiliśmy tradycyjne litewskie ciasto - šakotis (czyli sękacz). Popijany girą (kwasem chlebowym) smakował bardzo dobrze! :)

Gira jest tutaj bardzo popularna - szczególnie w gorące dni (czyli tak około 15 stopni ;)) Litwini zachwalają jej orzeźwiające właściwości. O niej także jest jedyny litewski łamacz językowy, który znam (ale i tak nie umiem go szybko wymówić) - "Geri vyrai geroj girioj gerą girą gerai gėrė, gerdami gyrė: Gera gerti gerą girą geroj girioj geroj girioj geriems vyrams", który oznacza, że "Dobrzy ludzie w dobrej puszczy dobrze pili pyszną girę. Dobrym ludziom dobrze jest pić dobrą girę w dobrej puszczy" (albo coś w tym stylu - sama przetłumaczyłam ;)). A gdyby ktoś chciał posłuchać, jak ma to brzmieć to polecam piosenkę Vytautasa Kernagisa "Geri vyrai".
13:25, erasmus-litwa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 maja 2009
Uniwersytet Wileński

Skoro już wczoraj pojawiło się tutaj zdjęcie popiersia Martynasa Mažvydasa z Wydziału Filologicznego, to dzisiaj mam dla Was kolejną porcję zdjęć ze starego kampusu Uniwersytetu Wileńskiego. Osobiście bardzo lubię tam przebywać, bo i budynki piękne, i zajęcia ciekawe (rosyjski i litewski). Reszta na Wydziale Komunkacji, daleko od centrum, na komunistycznym kampusie. Kampus szary, a zajęcia nudne... Tylko na około piękne lasy - dobrze, że w salach wykładowych są okna (nie to, co na Kampusie UJ w Krakowie) :)

Zespół architektoniczny Uniwersytetu Wileńskiego zaczęto budować w XVI wieku, a jego obecny wygląd kształtował się przez cztery stulecia. Rozbudową zajmowali się najwięksi architekci litewscy. Na zespół uniwersytecki składa się 13 budynków rozmieszczonych przy 13 dziedzińcach, kościoła Świętych Janów oraz dzwonnicy. Jest największym zespołem architektonicznym na Starym Mieście w Wilnie.

Na Uniwersytecie Wileńskim studiowało wielu wybitnych Polaków - m. in. Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz Słowacki i Adam Mickiewicz. Litwini pamiętają zwłaszcza o tym ostatnim - oprócz dziedzińca i audytorium Mickiewicza, znaleźć można tutaj fragment Inwokacji na ścianach Wydzialu Filologicznego oraz portret naszego wieszcza narodowego (w Rosyjskim Audytorium, ale to szczegół ;)). 

13:26, erasmus-litwa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 maja 2009
Litewska Biblioteka Narodowa

Biblioteka NarodowaJednak wczoraj nie padało cały dzień, więc nie mogliśmy zmarnować takiej ładnej pogody w muzeum. Zamiast tego wybraliśmy sie na dłuuugi spacer po Prospekcie Giedymina i okolicach, czego efektem jest kolejne zdjęcie w mojej kolekcji - tym razem z Litewską Biblioteką Narodową im. Martynasa Mažvydasa.

Popiersie Mažvydasa na Wydziale Filologicznym UWPatron Biblioteki Narodowej - Martynas Mažvydas - zredagował i wydrukował w 1547 roku pierwszą książkę w języku litewskim "Catechismusa Prasty Szadei" (czyli "Proste słowa katechizmu").

Przy okazji życzę wszystkim bibliotekarzom (szczególnie tym z powołania ;P) wszystkiego najlepszego i wielu sympatycznych czytelników, którzy nie zaginają rogów w książkach. Wiem, że spóźnione te życzenia, ale cóż znaczą dwa dni, które upłynęły od Dnia Bibliotekarza, wobec wieczności ;)

20:57, erasmus-litwa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4